Wnętrza kopiuj – wklej, czyli dlaczego wszyscy chcemy być „scandi”?

styl skandynawski

 

Jak kanapa w salonie, to prawdopodobnie w odcieniach bieli i szarości, krzesła do jadalni – najlepiej DSW, DSR lub ewentualnie DAW (nie kojarzycie skrótów? – bez obaw, poniżej na pewno rozpoznacie najbardziej pożądane modele jadalnianych siedzisk). Neutralne kolory opanowały też nasze ściany, narzucając skandynawskie biele, błękity i szarości. Kuchnia? prawdopodobnie biała, gładka, funkcjonalna, przełamana nieznacznie mocniejszymi akcentami. Biel, szarość, chłodne pastele. Wszędzie. Na około. Nie macie czasem wrażenia, wchodząc na sobotnią posiadówkę do mieszkania znajomych, że wszyscy mieszkamy bardzo podobnie? No może przesadziłam, na pewno znajdą się osoby, które urządzając mieszkanie czy dom dają się ponieść swojemu zamiłowaniu do kolorów, wzorów, oryginalnych dodatków czy bogatych zdobień. Jednak zdecydowana większość powiedziałaby, że bliski jest im styl skandynawski i właśnie zgodnie z tym trendem urządzają swoje wnętrza.

Gdy wpiszecie w wyszukiwarkę Google hasło „scandi”, wyświetli Wam się mniej więcej taki przekrój obrazów jak w grafice tytułowej powyżej  (nie jestem w stanie podać wszystkich źródeł zdjęć, stąd grafika poglądowa). Jest biało, jasno, prosto.

Kto chciałby takie krzesełko do jadalni?

krzesła scandi

źródło zdjęcia: Krzesłoteka

 

Odnieśliście wrażenie, że krytykuję ten jakże popularny i chętnie przez Polaków naśladowany styl we wnętrzach?

Nic bardziej mylnego. Jakbyście zobaczyli moje mieszkanie (które urządzaliśmy całkiem niedawno, a w sumie powinnam napisać, że nadal je urządzamy, bo sypialnia wymaga jeszcze sporo pracy), to praktycznie każde pomieszczenie można podciągnąć pod styl scandi. Dominują biele, szarości i błękity. Naszych okien nie zdobią firanki ani nawet zasłony i próżno u nas szukać wymyślnych dodatków, czy zdobionych mebli. Jest prosto, jasno i funkcjonalnie. Jako że T. ma wręcz awersję do zbędnych jego zdaniem dodatków i bibelotów, każdy element, który miał ocieplić nieco nasze surowe wnętrze, musiałam porządnie uargumentować i przekonać go, że jednak zadziała na plus. W ostatnich miesiącach przeprowadziliśmy generalny remont naszej kuchni (ale taki po całości – z kuciem podłogi, płytek na ścianie czy kaloryfera) i na co się zdecydowaliśmy? Na proste białe i szare meble przełamane nieco blatem i półkami w odcieniu dębu.

Ok, skoro więc sama się urządzam „po skandynawsku”, to czemu na wstępie krytyka, że wszyscy mieszkamy tak samo i kopiujemy nawzajem swoje wnętrza?

Bo mimo wielu zalet tego stylu, moim zdaniem łatwo wpaść w pułapkę zatracenia jakiegokolwiek indywidualizmu. Ustalona kolorystyka, estetyka, dodatki, meble. Mieszkanie, skoro takie skandynawskie,  powinno się też wpisywać w filozofię hygge, a więc zaopatrujemy się w ciepłe pledy ze zwierzęcymi motywami, kupujemy masę świeczek, lampionów i całą paletę kubków, w których, otuleni kocem, z książką w ręku będziemy popijać aromatyczną kawę, herbatkę lub kakao. Pokój dziecięcy? Najlepiej zrezygnować z pstrokatych kolorów i urządzić naszym maluchom wnętrze w stonowanych barwach – tu również królują szarości i pastele. Zabawki – najlepiej drewniane lub materiałowe, absolutnie nie krzykliwe. Mam więc ostatnio wrażenie, że nie kupujemy wyłącznie stylu scandi jako sposobu na urządzenie wnętrza. Często kupujemy cały styl życia.

Wyznaję zasadę, że warto czerpać z tego stylu (bo w moim odczuciu ma bardzo dużo zalet), ale jednak robić to z głową i nie tracić całkiem indywidualizmu i własnego „ja”. Własne upodobania warto przemycić choćby w dodatkach. Bo nasz dom powinien być nasz, powinien w jakiś wyrażać nasz indywidualny styl, a nie być tylko wiernym odwzorowaniem zdjęć z Pinteresta tudzież innego internetowego źródła.


Widzicie o co mi chodzi? Spójrzcie na poniższe zdjęcia. Jasne ściany, koniecznie ozdobione grafikami w prostych ramach, ozdobne poduchy, pledy i koce, a także świeczki, wazoniki, kwiaty – wszystko to bardzo typowe dla skandynawskich wnętrz. Na odległość pachnie tak popularnym „hygge”. I nie ma w tym nic złego, póki faktycznie taka stylistyka oddaje nasz gust, a nie jest jedynie ślepym kopiowaniem trendów.


styl skandynawski

żródło: http://decorenvy.co.uk/home-tours/i-think-ive-found-my-dream-home/

styl skandynawski

źródło: https://www.bloglovin.com/blogs/design-chaser-3685893/friday-faves-at-home-3067648479

 

styl skandynawski

źródło: http://rilane.com/living-room/30-perfect-scandinavian-living-room-design-ideas/

Na koniec kilka słów więcej o tym, co tak typowe dla stylu scandi

Co wyróżnia styl skandynawski poza jasnymi kolorami, światłem i prostymi formami? Przede wszystkim użyteczność, funkcjonalność, dbałość o estetykę oraz wykorzystanie naturalnych materiałów. Jak przejrzycie sobie zdjęcia prezentujące ten styl (Pinterest jest ich prawdziwą kopalnią), to będą się powtarzać drewniane podłogi (często pobielane), drewniane framugi okien, stoły i krzesła. Meble zazwyczaj mają proste formy i charakteryzują się pewną surowością.

To, co bardzo mi się podoba w tym trendzie, to możliwość łączenia starego z nowym. Prostym, nowoczesnym meblom i surowym bryłom w żaden sposób nie zaszkodzą stare, odrestaurowane komody, krzesła, stoły czy dodatki. Tutaj nowe i stare przenikają się i pięknie się wzajemnie wzbogacają.

Styl skandynawski to również przestrzeń – niezagracona, nie przeciążona ilością zbędnych bibelotów. Oczywiście dodatki są ważne, ale stanowią one jedynie dopełnienie i wzbogacają proste, nieco surowe wnętrza o kolor, deseń czy konkretny motyw    (najczęściej zwierzęcy lub roślinny, nawiązujący do przyrody krajów skandynawskich).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.